Po zimowych chłodach nic bardziej nie budzi do życia jak wyjazd w Tatry na majówkę. Najlepiej w wolne dni długiego weekendu. Ponieważ wysoko w górach leży jeszcze sporo śniegu, lepiej nie zapuszczać się w te partie tatrzańskich szlaków, bowiem wypoczynek i relaks szybko mogą zmienić się w pełen stersu incydent z ratownikami TOPR w roli głównej. Najlepiej wybrać się z rodzinką i przyjaciółmi w jedną z dolin pod Giewontem tudzież na wycieczkę pod regle, pieszo lub rowerkiem, który można wypożyczyć na miejscu. Najbardziej urokliwym elementem witającej nas wiosny są w maju całe połacie krokusów, które o tej porze roku prezentują się w pełnej krasie, choć zdarza się, iż pojawiają się niekiedy już w marcu.
Niegdyś krokusy suto obradzały polany na Cyrhli, najwyżej położonej dzielnicy Zakopanego. Dawniej było to niewielkie osiedle z polanami, pastwiskami i łąkami, które owe kwiaty sobie upodobały. Niestety, z biegiem czasu powstało na tychże terenach sporo zabudowań, ziemie orano, zaś krokusy masowo zrywano i wykopywano. Efekt na dzień dzisiejszy jest taki, że krokusy, owszem, kwitną, ale już nie z taką mocą jak dawniej. Mimo to, warto odwiedzić będąc na majówce w Zakopanem, tą dzielnicę miasta, bowiem to co ją wyróżnia, to nie tylko krokusy, ale piękne widoki jakie można z tej perspektywy podziwiać i uwieczniać w obiektywie swojego aparatu fotograficznego.
Innym rejonem, na którym przyjezdni weekendowicze spodziewają się napawać krokusowym dywanem w kolorze intensywnego fioletu tudzież ametystu, jest Pogórze Gubałowskie, w skrócie, Gubałówka. Owszem zdarzają się pory roku, że krokus obrodzi tu obficie, jednak czasami można się nieco rozczarować. Żadna to strata, gdyż samo przebywanie w maju na Gubałówce to już atrakcja sama w sobie. Jest to szczyt położony na wysokości 1126 metra n p m. Leży na Pogórzu Gubałowskim, mikroregionie będącego częścią Pogórza Spisko – Gubałowskiego pomiędzy dwoma rzekami – Czarnym Dunajcem i Białym Dunajcem. Na potrzeby rolnicze i działalność pasterską lasy w dużej mierze wycięto. Dziś Pasmo Gubałowskie to przede wszystkim rejon coraz lepiej rozwijajacej się infrastruktury turystycznej, zwłaszcza na południowych stokach Pasma. Krokusy to, rzecz jasna, nie jedyne rośliny zalegające tutejsze łąki i pastwiska, ale zato najpopularniejsze. Dodać należy, iż kwiaty te lubują się w ziemiach nawożonych np. przez owce, bowiem są roślinami azotolubnymi, choć ich pochodzenie ma związek bardziej z lasem niz polanami.
Oczywiście trudno nie wspomnieć o Polanie Chochołowskiej, która jak co roku w maju, będzie tłumnie oblegana nie tylko z racji krokusów, ale i dla samego piękna Doliny Chochołowskiej. Jest to największa polana w polskich Tatrach i jedna z największych w całych Tatrach. Niegdyś był to główny ośrodek pasterstwa w tychże górach. Było tu mnóstwo szałasów, szop, stodół z sianem i tym podobnych przybytków. Dziś prowadzony jest tu kultowy wypas owiec, bowiem polana jest pod ochroną parku. W górnej części działa schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej. Pod lasem stoi kapliczka w góralskim stylu. Jednak to z czego przede wszystkim znana jest owa polana, to właśnie masowo kwitnące tu krokusy – kwiaty, które znajdują się pod ścisłą ochroną, tak więc podziwianie ich winno podążać z daleko posuniętą ostrożnością, tym bardziej, iż krokus jest symbolem trzeźwości.
Agatka/Zakopiec









































